Aktualności, czyli lista rzeczy których nie zrobiłam tego lata

Wiem, że długo mnie tu nie było. Wiem też, że piszę tak każdego lata, ale tym razem wytłumaczenie mam naprawdę zacne. Nie będę obiecywać, że napiszę dokładnie że jak, że co i czy już. Napiszę jedynie czego w to lato nie zdąrzyłam i czego nie zrobiłam pierwszy raz od wielu letnich lat.

  1. Nie byłam w lesie, nie kopałam szyszek, nie wdychałam sosen, nie zbierałam jagód.
  2. Nie ogrzewałam się przy blasku ogniaska, ani nie toczyłam rozmów do białego rana.
  3. Nie oglądałam gwiazd dłużej niż pięć minut.
  4. Nie wykąpałam się w morzu ani jeziorze, chociaż mam je na wyciągnięcie dłoni. Mam też pogodę i najbardziej błękitne niebo. Ale mam też dwoje dzieci, których nie miałam komu zostawić, aby zanużyć się wrześkiej wodzie i płynąć przed siebie. Bo brodzenie po wodzie i lepienie babek się nie liczy, prawda?
  5. Zaspałam na każdy wschód słońca.
  6. Nie wstałam rano, aby wypić w ogrodzie kawę i zanużyć stopy w rosie.
  7. Nie dałam sobie chwili rozmyślania i orzeżwienia, który zapewnia letni poranek nad parującym jeziorem.
  8. Nie spotkałam się z przyjaciółmi na pikniku, biwaku ani imprezie.
  9. Nie jechałam jak szalona na spotkanie z przyjaciółmi słuchając jak wariatka muzyki na cały samochodowy regulator.
  10. Nie zdążyłam poleżeć na piasku i zjeść czegoś nowego i wykwintnego.

Ale jednak „coś” przez ostanie tygodnie zrobiłam.

  1. Jestem full time podwójną mamuśką. Oznacza to nieustanne spanie, karmienie, bawienie i załatwainie się z przyajmniej jednym dzieckiem u nogi. All the time. Full opcja.
  2. W zasadzie byłam słomianą wdową co piszę, aby spotęgować podziw wobec siebie w kwestii wymienionej wyżej.
  3.  A w tak zwanym między czasie zapakowałam i rozpakowałam życie czteroosobowej rodziny na dwóch krańcach Polski. Co oznacza zapakawanie, a potem rozpakowanie z folii bąbelkowej każdej szkalneczki, buta, płytki i wieszaka. Ulokawanie 40 kartonów i kolejnych 40 worków ciuchów, kocy i obrusów. Meble pozostawiałm mężowi. AVE ja!
  4. Ocierałam się o granice swojego fizycznego zmęczenia. Kilka razy byłam w miejscu, gdzie było mi wszystko jedno. Płakałam ze zmęczenia. Ale potem powstawałam jak fenix z popiołów.
  5. Nie pozwoliłam, aby mój syn, który aktulanie TOTALNIE WSZYSTKO wkłada do ust nie zeżarł kamieni, patyków, piasku, muszelek, cegieł, gałązek, trawy, petów,  pieniędzy i ślimaków. Ale kilka razy niewiele barkowało.
  6. Pogałaskaliśmy się z Grzegorzem po głowie, utuliliśmy, doceniliśmy.
  7. Poczułam, że JESTEM WE WŁAŚCIWYM MIEJSCU. Nareszcie!

Chciałbym w końcu blogować. Ale w tym celu potrzebowałabym chociażby odrobiny czasu dla siebie. Odrobiny! Ma ktoś pomysł skąd go wziąć?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s