A Ty przegrzewasz czy mrozisz swoje dziecko?

W pierwszej dobie życia mojego pierwszego dziecka zapytałam położną jak mam ubierać swoją córkę. Odpowiedziała mi wtedy, że nie ma idealnego klucza, jednego wzorca, jedynej wyroczni. Każda mama temperaturę odczuwa inaczej i dokładnie każda będzie postępować zgodnie ze swoim przekonaniem, a raczej ze swoim odczuwaniem. I dokładnie każdej będzie się wydawało, że postępuje słusznie.

Jestem typem zimnolubnym. Zdecydowanie. Całe lato mogę przechodzić na boska w zwiewnej sukience, a zimą nie noszę czapek i rajstop co muszę ukrywać przed Grzegorzem. W naszej sypialni wystawiam nogę spod kołdry, żeby chociaż na chwilę się schłodzić po tym jak okrywa i zakrywa mnie mój mąż.

W ostatnim czasie cztery osoby powiedziały mi, że zaziębiam dzieciaki. Zaczęłam zastanawiać się czy coś nie jest na rzeczy. I tak oto wysnułam wnioski następujące:

1. Błędy lub sukcesy trzeba sądzić po owocach (tak mi powiedziała jedna mądra przyjaciółka). Owocem mojego zimnego chowu, wyziębiania i mrożenia jest jeden, JEDEN antybiotyk w życiu mojej trzyletniej córki. Nigdy nie miała infekcji poważniejszej niż katar i zapalenie gardła. Wierzę, że tak będzie dalej.

2. Na układy nie ma rady. Każdy czuje inaczej. Ja czuję tak. Moje dzieci, chcąc nie chcąc też. Jak zacznę zmieniać, aby dostosować je do innych, a nie naszego trybu życia nie skończy się to dobrze.

3. Znalezienie zimnolubnego w tej części globu jest niemal niemożliwe.

4. Ciepłolubnych jest więcej, ale to oni mają gorzej bo ciągle muszą się męczyć i szczękać zębami na zimnoludy. Ale żyjmy sobie dalej, na świecie jest naprawdę miejsce dla wszystkich. Ważne żeby wszystkim było dobrze. Mnie jest git, mojemu mężowi którego trzecią ręką jest czapka-też.

5. Tak. Nadal będę hartować, wystawiać kołyskę na balkon i spacerować w deszczu. Wariaci już tak mają. Trudno. 

6. Jak mi się wydawało, że przegrzewam mojego syna to kłamstwo było. Wszyscy w około mówią, że trzymam te dzieci w lodówkach więc cofam co wcześniej o przegrzewaniu napisałam (ale buty noszą, a zimą to nawet czapkę:).

A jest tu ze mną jakiś Eskimos jeszcze?! Plis! Plis!

IMG_9540

Reklamy

6 uwag do wpisu “A Ty przegrzewasz czy mrozisz swoje dziecko?

  1. Ja mam podobnie z tym zimnolubnym bytowaniem, tyle ze jak sama jestem w stanie w zimie po domu chodzic w japonkach i topie tak moja latorosl w body i pajacyku zaraz ma zimne rączki i dostaje czkawki…niestety po gorącolubnym Tatusiu 🙂

  2. Ja jestem ciepłolubna, mama mnie przegrzewala, do czego sama się przyznaje. Z własna córka postępuje inaczej, ona jest juz zimnolubna. Kiedy ja ubieram bluze, bo mi chłodno, ona zdejmuje skarpetki i biega na boso. Czapkę nosi jak temperatura jest ujemna lub wiatr mocny bardzo. Ma 22 miesiące i żadnych antybiotyków na koncie. Poza trzydniowka żadnej innej choroby. Dwa razy w życiu katar miała. Wiec może cos w tej metodzie chłodnej jest 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s