Bartuś szósty miesiąc życia, zdjęcia i filmik

Pół roku temu, również w piątek przyszedł na świat chłopczyk, który zmienił moje życie. Swoim życiem opromienił nasz dom, wlał w nas jeszcze więcej szczęścia, miłości, zachwytu, cierpliwości, zdziwienia, walki ze słabością i zmęczeniem. Ciągle jeszcze łapię się na tym, że nie mogę uwierzyć, że już z nami jest. Ciągle jeszcze myślę o tym co robiliśmy rok temu, kiedy go jeszcze z nami nie było.

A on jest. Jest!

Kochaniem Bartka zajmuję się w godzinach od 8 do 15 w dni robocze kiedy Kasia jest w przedszkolu. Bardzo się cieszę z faktu, że Kasia dobrze tam funkcjonuje, że się rozwija, że jest spokojna. Że wszyscy zyskaliśmy ten spokój. Dzięki temu, że przez pół dnia mogę być tylko z Bartkiem nie mam poczucia, że go zaniedbuję, że jestem mniej uważna, że jest mnie mniej. Nie wiem dlaczego z tyłu głowy ciągle tłucze się myśl, że muszę zadbać o sprawiedliwe traktowanie moich dzieci. Że musi być po równo, że nie mogę go zaniedbać tylko dlatego, że świat powitał jako drugi.

Kiedy narodziła się Kasia poświęciłam jej całą siebie, swoją uwagę, swój czas, swoje zaangażowanie i zrobiłam to bez najmniejszego poczucia żalu  czy krzywdy. Tak chciałam, tak czułam, a dziś wiem, że nie był to stracony czas. Powiedziałabym nawet, że była to najlepsza inwestycja. W drugiej ciąży obawiałam się, że Bartek będzie na doczepkę. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, że mogę pokochać kogoś równie mocno, być z kimś bliżej niż z moją córką. Może to dobrze, że przyszedł na świat jesienią? Cieszę się z tych naszych spokojnych, zimowych poranków. Z tego, że witamy razem dzień, że spędzamy razem czas sam na sam. Może to dobrze, że zimą nie mam ochoty bywać, odwiedzać, wychodzić przesadnie? Bo zwyczajnie mam potrzebę przebywania z moim synkiem.

Kiedy porównuję pierwsze miesiące życia moich dzieci myślę, że na szczęście są podobne. Bartek jednak od początku jest inny, bardziej niezależny. Lubi bliskość i czułości, obecnie ma nawet fazę, że nie zaśnie dopóki go nie przytulę. Cieszy się, kiedy dotyka naszych twarzy, łaskotany śmieje się w głos, całowany w szyję tuli się jak kotek. Kasina bliskość była jednak inna. Kiedy ona miała pół roku, nadal czułam, że jestem związana z nią pępowiną. Może tę bliskość potęgowało karmienie piersią? A może zwyczajnie jest większą przylepką? A może Bartek jest po prostu chłopcem i od małego uczy mnie niezależności?

Płeć dzieci nigdy nie miała dla mnie większego znaczenia. Tak szczerze, to zupełnie nie rozumiem tych wszystkich uwag „O jak dobrze,  że macie parkę”. O co chodzi? Parkę to można mieć skarpet. Jest jednak swoisty fenomen w posiadaniu „parki”. Mam wrażanie, że po części przeżywam swoje drugie macierzyństwo po raz pierwszy. Bartek jest zupełnie inny niż Kasia. Bardziej ruchliwy, żywiołowy. Już teraz zwraca uwagę na przedmioty, których Kasia nigdy nie dotykała. Na przykład przez trzy lata nie zamykaliśmy żadnych szafek, na niskim stoliku leżą piloty, aparaty, tablety, telefony i nigdy, aż do dzisiaj nie zostały oblane, obślinione czy nawet ruszone. Skończyły się jednak dobre czasy. Bartka już teraz najbardziej interesują piloty, lampki, kółka, świecidełka. Nie usiedzi Pieron na miejscu, kręci się i wierci. Przewijanie tego malucha to bieg na wyścigi. Kto pierwszy zdąży? On się przekręcić czy ja zapiąć rzepa? Posadzić go nie przypiętego to igranie ze śmiercią. Kasia była pod tym względem idealnym dzieckiem. Posadzona w bujaczku- siedziała, oglądała i gaworzyła. A ten wariat? Jaki bujaczek, jakie leżenie! Na plecach może jeszcze? (ale w sumie nie taki wariat, zobaczcie jak długo śpi, że mogę tego posta napisać:)).

A jak już piszę, to napiszę, że jestem kompletną wariatką na jego punkcie. Mam do niego OGROMNĄ słabość. Naprawdę. Więcej! Ja mam tego pełną świadomość! I ja wiem, że przesadzam. Naprawdę w teorii jestem niezła. I ja wiem, że ja go przegrzewam. I nawet wiem, że to jest głupie jak mało co. Ale liczę na to, że jak napiszę to przestanę.

A Wy jakie macie spostrzeżenia o swoich dzieciach?

Filmik z dzisiejszego poranka:

I kilka świeżych zdjęć:IMG_5506 IMG_5540 IMG_5541 IMG_5555 IMG_5556 IMG_5558 IMG_5559 IMG_5560 IMG_5561 A oto co napisałam kiedy Kasia miała pół roku, we wrześniu 2012.

Super Bobo

Nasza Dziewczynka kończy dzisiaj pół roku.  Był to najpiękniejszy, najradośniejszy i najczulszy okres mojego życia. Ciągle jeszcze nie ma we mnie zgody na kolejne dziecko, chcę się nacieszyć Kasieńką. Ciągły mam Jej niedosyt.  Przed rozwiązaniem nawet nie marzyłam o takim dziecku. Lulka jest pogodna, radosna, towarzyska. Każdy poranek niesie ze sobą Jej  uśmiech. Nie spodziewałam się, że tak łatwo będzie odczytać Jej komunikaty, nie mamy kłopotów z karmieniem (po mamusi), spaniem (po tatusiu) czy zabawą. Ciekawią Ją nowe miejsc i wszędzie możemy zabrać Ją ze sobą. Jednym słowem SUPERBOBO!

Advertisements

3 uwagi do wpisu “Bartuś szósty miesiąc życia, zdjęcia i filmik

  1. myslę że on też będzie szybko chodził, znam te ruchy;-)) zdejmij go z łóżka bo zdziwisz się jaki długi on może wykonac skok. śliczny jest i tak przypomina Dominika że nie chcę Ci mówić ale na wakacje to raczej przygotuj sobie szorty i zapinane sandały bo w klapkach za nim nie zdążysz ;-)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s