Matka synka

Lulek

Widocznie jest tak, że miłość się mnoży kiedy się ją dzieli. Po porostu.

Przez pierwsze miesiące ciąży z Bartkiem zachodziłam w głowę jakim cudem pokocham to dziecko równie mocno jak pierwsze. Byłam święcie przekonana, że w moim sercu nie wykroję już tyle miłości i tych wszystkich ciepłych uczuć jakimi darzyłam Kasię.

Pamiętam rozmowę z moją mamą, kiedy śmiertelnie poważnie mówiłam jej o swoich rozterkach, a mama jak zwykle wywaliła z grubej rury: uspokój się, nawet nie będę z Tobą o tym rozmawiać, zadzwoń po porodzie. Cześć!

I w zasadzie trzeba było uwierzyć, bo to wszystko najprawdziwsza prawda. Mam słabość do mojego synka i przyznaję uczciwie, że jestem w nim zakochana po uszy. Trzymanie go w ramionach i tulenie tak małego, gładkiego ciałka jest jedną z największych przyjemności jakich doświadczam w życiu. Wzbudza we mnie najczulsze uczucia miłości, troski, zachwytu, radości. Jest moim synkiem, oddałabym za niego życie.

Mam wrażenie, że dodaje mi siły.

Aaaa, i pokazały mu się między noskiem a ustami dwa słodkie dołeczki które mogłabym całować całymi dniami. Wiem, zachowuję się jak wariatka, ale mam do niego wielką słabość.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s