I po kolkach

IMG_1600

Nie zapeszam, ale chyba skończyły się kolki. Niestety to chyba nie koniec kłopotów, Mały słabo przybiera na wadze. Przez brzuszkowe perypetie ewidentnie nie dojadał. Lekarka kazała kategorycznie włączyć mleko modyfikowane, co zrobiłam  z ogromnym żalem. Bart poczuł się o niebo lepiej, jest spokojniejszy i lepiej śpi, nie płacze co ostatnio ciągle uskuteczniał prawdopodobnie z głodu.

Płacz mam na końcu nosa bo czuję, że nie mogę wyżywić swojego dziecka. To chyba jedno z najbardziej przykrych odczuć, jakie miałam. Nie umiem sobie z tym poradzić. Nawet nie wiem kiedy zmniejszyła się moja laktacja i Mały zwyczajnie nie dojada. Kasię karmiłam przez 14 miesięcy bez najmniejszego kłopotu i już nie raz pisałam na blogu jaką jestem wielką fanką karmienia piersią.

Cała jestem poplątana. Chcę karmić piersią bo jestem do tego najzwyczajniej w świecie przekonana, a dokarmianie to postępowanie wbrew moim przekonaniom. Z drugiej strony, ewidentnie nie mam wystarczającej ilości pokarmu  i nie mogę pozwolić, aby moje dziecko nadal traciło na wadze.

Robię wszystko, aby pobudzać laktację ale nie jest to łatwe. Ciężko mi dziś i trudno.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s