Mózg od linijki

Od jakiegoś czasu męczy mnie moje rozumienie estetyki. Moje zamiłowanie do prostych, regularnych form. Do tego, aby wszystko do siebie pasowało. Zaprzestałam kupowania rzeczy, które zwyczajnie mi się podobają tłumacząc sobie, że nie będą pasowały do tego, co  już mam. Wybieram przedmioty harmonijnie wkomponowujące się w moje otocznie. Wszystko ma być z czymś lub do czegoś. Bez sensu.

Dziś byłam w domu z duszą. Inspirującym. Pięknym. Pełnym bibelotów, przedmiotów, ikon, figur, dzwonków. Na każdym kroku mój  wzrok przykuwał jakiś niesamowity detal. Półmetrowe, kolorowe młynki do pieprzu, zamiast moich elektrycznych i stalowych. Kolorowe jaszczurki, łowickie poduszki, haftowane serwety. Gdzie nie spojrzałam było coś, co miało w sobie coś. 

Zatęskniłam za sobą. Za tym, żeby realizować siebie w każdej postaci. Na balkonie mam dwa kartony przedmiotów, które nie pasują do naszego wystroju mieszkania. Niby dlaczego, zastanawiam się dziś ze zdziwieniem? Postanowiłam sobie odpuścić, nie być taka akuratna. Wystawić sobie w moim domu wszystko to, co mi się podoba, co jest dla mnie ważne. Nawet jeśli nie będzie do siebie pasowało, będzie  mnie cieszyło.

Taki jest plan. Takie jest zapotrzebowanie. Nie wiem jak wyjdzie w praktyce, bo zauważyłam też, że lubię funkcjonować w dobrze zorganizowanych przestrzeniach. Zobaczymy.
A Wy w jakich przestrzeniach czujecie się najlepiej?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s