Matki cyborgi

Obecnie dręczy mnie zapalenie spojówek i rwa kulszowa. Ta ostatnia wybitnie daje mi się we znaki, żeby nie powiedzieć dosadniej gdzie… Wzięłam kilka dni zwolnienia, ale jak każda szanująca się matka chorować nie mam czasu. Nie to jednak mnie martwi, a Kasia z zapaleniem gardła, nie możnością spania i oddychania, temperaturą i antybiotykiem. Po nocy takiej jak dzisiaj myślę sobie, że to bez sensu żeby chodziła do żłobka kiedy urodzi się Mały. Nie mam pojęcia jak będę funkcjonować karmiąc noworodka i lecząc rozpaloną dwulatkę. Pewnie w sezonie jesienno-grypowym będzie przynosić wszystkie wirusy. O, już słyszę to biadolenie, że dzieci muszą się wychorować, że to normalne. Wiem i może się nawet zgadzam, ale dziś, kiedy wstawałam co pół godziny nie chce mi się tego wiedzieć. Dziś myślę sobie: ratunku, będzie jazda.

Co by jednak nie było, jak bardzo nie byłabym wykończona chorobami dzieci- a tego obawiam się najbardziej- przecież się nie zabiję.

No tak. Zdanie klucz-przecież się nie zabiję! Wezmę się ogarnę, skręcę i będę przy dzieciach, ich gorączkach i wymiotach. Będę nosić, lulać, padać na twarz, pewnie ryczeć ze zmęczenia ale będę. Jestem matką.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s