Zapalenie spojówek

Kasia wraz z laurką ze żłobka przyniosła zapalenie spojówek. Obecnie wygląda jak Michalczewski po walce. Oczy zapuchnięte, obrzmiałe i z wysiękiem. Leczenie antybiotykiem w kroplach. Jazda bez trzymanki. Po litości, po dobroci, z tłumaczeniem, trele-lele. Małą zaciska oczy tak, że nawet rzęs nie widać. W takich chwilach myślę, że wychodzi z niej prawdziwa Kacha. Na siłę przecież jej tych oczu nie otworzę. I tu zaczynają się matczyne dylematy. Obiecałam jej żelka za jedną kropelkę do oczu. Twardy z niej negocjator i finalnie mamy trzy żelki za dwie kropelki. Tak, to jest przekupstwo. Bądźmy szczerzy, jestem bezsilna. Obiecałam dziecku nagrodę za coś, na co nie mogę mieć wpływu (chyba, że na siłę).  Jak to człowiek zmienia poglądy przy dziecku…. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s