Rzuca żabami

Pada, leje wręcz. Jak pieron, jak z cebra. Można tak powiedzieć w całej Polsce, ale nie w Krakowie! W Krakowie to się mówi: rzuca żabami lub opcjonalnie-pierze żabami. Usłyszałam dziś ten tekst z dziesięć razy, albowiem w Krakowie przebywam.

No więc pierze tymi żabami i co z tego? Banalny, nudny temat albo hasło rzeka jak mówią niektórzy. Niby tak. Ale co to oznacza dla matki-nauczycielki? To ja Wam powiem co to dla mnie przynajmniej oznacza. Od trzech dni (odkąd te żaby…) dzieciaki w szkole są nieznośne. Zachowują się jak lew w klatce lub/i jednocześnie jak kupki nieszczęścia. Krzyczą lub płaczą na zmianę. Dziś np. od rana rozwiązywałam problemy typu: „proszę Pani, on powiedział do mnie ufoludek-dupoludek” albo „ona mnie dotknęła paskiem od plecaka w lewe ramię przez bluzę”. Tyle w temacie nieszczęść wieku szkolnego.

Kasia też ma nyki (po kaszubsku to słowo określające zachciewajki, marudzenie, chcenie-nie chcenie, to i tamto, wszystko i nic co właśnie chce dziecko. Słowo pasujące do większości niepożądanych zachowań u dzieciaków). No ale jako Kaszubka, która nyki w dzieciństwie miała we krwi wiem doskonale, że nyki trzeba ignorować. Co też dziś dzielnie czyniłam.

Poza tym Kasia całkiem lubi deszcz. Chodzi dumnie z nową parasolką, która trzyma obiema rękami 90 cm nad ziemią skutecznie blokując dostęp do siebie. Z góry widzę tylko różowe koło i kałuże. Próbuję sterować nią zdalnie -chwytając się jedynej dostępnej opcji czyli dzyndzla wystającego z parasola. Nie jest to oczywiście pożądane i z mojego sterowania powstają rzeczone właśnie nyki. Nie muszę chyba dodawać, że to wszystko dzieje się wtedy, kiedy te żaby tak naparzają…..

W swoim dawnym życiu (tym przed Kasią) uwielbiałam deszcze. Najlepiej w niedzielę, kiedy przy otwartym oknie wąchałam krople deszczu i upajałam się lekturą jakiejś dobrej książki. Albo zamieniałam to na opcję łóżkowo-barową co było równie przyjemnie. Ale nie teraz! Teraz to ja mam ochotę poprosić samego Putina, żeby mi ruskie samoloty deszcze rozbiły!

Ale na poprawę nastroju piosenka deszczowa, która mnie zawsze poprawia humor!

 

 

Albo Kasia pierwszy raz w kaloszach, co prawda lata świetlne temu, ale w temacie. Wtedy jeszcze nie miała nyków.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s