Święty Antoni

O Boski! O mój jedyny! O wspaniały! O najlepszy, mój najukochańszy święty! Święty nad świętymi!

Patron rzeczy znalezionych! Święty Antoni odnalazł mój drugi zaręczynowy pierścionek! Po roku szukania!

A było tak. Rok temu zgubiłam mój zaręczynowy pierścionek. Gdzie ja go nie szukałam? Wszędzie! Wszędzie! W każdej mysiej dziurze, każdej! W każdej torebce, szufladzie i kieszeni. W każdej szafce, kosmetyczce i za meblami. Nigdzie go nie było. Zginął tylko on.

W końcu musiałam uznać jego zniknięcie. Pomysłów na zaginięcie nie brakowało, przecież sprawdzałam wszędzie. Rok to naprawdę dużo czasu na szukanie.  Zaczęłam się już zastanawiać jak odłożyć kasę na taki pierścionek. Rzecz nie łatwa, bo wszystkie konta i pieniądze mamy wspólne. Wiemy nawet kto kiedy pije kawę na stacji albo w Mc. Zero szans na szmuglowanie i lewiznę. Ale plan obmyśliłam. Potem niemal dostałam zawału, kiedy się dowiedziałam że nie mam szans na dokładną replikę. Firma już padła, jubilera nie ma, skończyło się -odjechało. Na nic były zdjęcia, na nic rysunki. Musiałam założyć, że kupię podobny i modlić się, że Grzegorz nie zauważy. Wszystkie babki u jubilera mnie uspokajały, że nie ma szans, żeby facet się zorientował. Ok.

Często pukałam się też w łeb z niedowierzania, że kupię sama sobie pierścionek za tyle kasy.

Nie będę się rozpisywać nad nerwowymi ruchami jakie czyniłam nad komputerem kiedy skakałam po  stronach z jubilerami w necie, a Grzegorz wchodził do pokoju.

No i dziś nastał cud. Poszłyśmy z Magdą i Kasią do kościoła Karmelitów. W jednej z bocznych naw stoi przeogromny ołtarz ze św. Antoniego. Modlę się  i mówię: Anton, jak znajdę ten pierścionek to….. O obietnicy nie napiszę, ale jest znacząca i komuś pomoże. Modliłam się już do św. Antniego. bo to mój ukochany święty i często mi pomaga. W zasadzie zawsze. Dzisiaj jednak obiecałam coś dużego i chyba na to czekał. W dobrej intencji.

No i proszę, Grzegorz odsuwa dziś naszą wielką kanapę dla gości i spod nogi wysuwa pierścionek! No nie mogę. Anton jest wielki!

 

A z tym pierścionkiem to od początku była draka. Wybraliśmy wspólnie ten pierścionek. Był naprawdę wymarzony, czekałam na niego długo. W końcu w dzień zaręczyn Grzegorz zapomniał zabrać ze sobą ten wyszukany pierścionek i kupił u jubilera drugi. Zupełnie inny- nie z białego a z żółtego złota, nie z tymi kamieniami. Kiedy się oświadczał zbladłam na maksa! Jak to? A gdzie TEN pierścionek?

Nie wszystko złoto co się świeci.

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s