Mikołajki

Mam wrażenie, że w Krakowie Mikołaj-ten z 6 grudnia jest ważniejszy niż na Kaszubach. Wszyscy na niego czekają, wypatrują, pomagają mu jak mogą. Dzieciaki czekają jakby bardziej, a dorośli myślą cieplej. W Krakowie nie wystawia się wyczyszczonych, najbardziej okazałych butów na okna z nadzieją na słodycze tylko odnajduje się podarunki na poduszce. Kasia krakowska twierdzi, że te różnice wynikają z historii, z wpływu tradycji zaborców.

Muszę przyznać, że początkowo mnie to drażniło. Zostałam wychowana w duchu oczekiwania na Boże Narodzenie, na tę wielką, jedyną noc kiedy Bóg się rodzi i wszystkiemu nadaje się nowy sens. A jednak urzekła mnie ta galicyjska tradycja mikołajkowa. Może dlatego, że w  tym roku byłam bardzo grzeczna i dostałam moc prezentów:)

Czy lubienie otrzymywania prezentów jest próżnością?

Kasia od Mikołaja dostała Misia Maćka, który większy jest od niej od głowę, ale dzielnie towarzyszy jej w życiu codziennym.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s