Mother power

Od kilku dni mam taki zakręt, że nie mogę oddechu złapać. Na przykład dziś od rana: bieg do szkoły, jazda do Teatru, chwila w domu (Mała spała więc widziałam ją może pół godziny), powrót do szkoły na konferencję i zakupy w drodze powrotnej. W międzyczasie sto telefonów i milion spraw. Przyjechałam, nie przyfrunęłam o 19. Z wielkim poczuciem winy i straty, że tak mało mam czasu dla Kasi. Marzena nauczyła ją mówić: Mamusiu i dodatkowo głaszcze mnie po twarzy tak czule, że rozpływam się na stojąco. Myślałam, że góry dla niej przeniosę: książeczki, naklejki, klocki, lale. Wszystko chciałam z nią robić z tego poczucia straty. Okropne to uczucia.

Jest północ, właśnie skończyłam pracę do szkoły. Jestem w stanie nie spać dla czasu spędzonego tylko z dzieckiem. I złości mnie nawet,  że Ona śpi w ciągu dnia:).

I tak sobie  rozważam ostatnio stojąc w korkach o istocie mojego istnienia. O tym co dla mnie najważniejsze. Jeszcze wczoraj myślałam o moim rozwoju,  mojej potrzebie zmian i mojej tęsknocie za wyzwaniem. Dziś to wszystko wydaje się bzdurą.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s