Nie!

Nie, nie wiem, nie ma. Oto trzy ulubione słowa naszej córki. Odmienia je przez osoby i czasy. Mówi szeptem, krzykiem, słodko i kwaśno. Nie ma kwadransa, żeby mnie padło słowo klucz. Pasuje jej do wszystkiego.  Marzena cierpliwe uczy ją mówić tak, co brzmi dosyć zabawnie, ale półki co -NIE nic nie zastąpi. W sumie miałaby już czym się pochwalić, bo oprócz standardowych (mama, tata, baba, kaka i odgłosów wszelkich zwierząt) mówi też mleko, banan, czekaj, idź, Grześ, pięć, lala, co, bum, i pa.

Owe nie, ma czasami swój urok. Na przykład wczoraj podczas codziennego „serwisu” Kasia smaruje mnie kremem najpierw po twarzy, a później po brzuchu. Ładnie Kasiu, Ładnie-mówię do niej, po czym dodaję: swoją drogą trzeba by ten mój brzuch kiedyś uciąć. Na te słowa Kasia z całą powagą i stanowczością: NIE!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s