Bukiety

Zmuszona byłam dzisiaj wyrzucić piękny bukiet kwiatów, który otrzymałam od mojego męża z okazji mianowania. Owiędnął zwyczajnie. I z żalem to robiłam bo po pierwsze  był wspaniały, a po drugie był szczególny. Bo dla mnie tylko, bo ofiarowany z radością i dumą i wsparciem. Zdałam sobie sprawę po raz kolejny, jak wiele dziecko zmienia w relacjach dorosłych. Kiedyś świętowaliśmy bez okazji, a kwiaty dostawałam „bo akurat stała pani z tulipanami przy spożywczym”. Dziś świętujemy „z okazji”. Rzadziej, mniej hucznie ale to też ma swój urok bo porządkuje najważniejsze rzeczy. I w codziennym pędzie pozwala zatrzymać się na chwilę i pomyśleć: mam przy sobie osobę, którą kocham, która wspiera mnie mimo wszystko i wszystkich i bez której życie traci smak.

p.s. Wspomnieć należy przy okazji, że sprawę dodatkowo komplikuje dziecko-dziewczynka, z którą mamusia musi dzielić się kwiatami. Przedostatnio na przykład, mąż przytaszczył do domu dwa słoneczniki- dla każdej po jednym. Kasia dostała większego  chociaż jest mniejsza, młodsza i lżejsza.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s